Rzym

Jesteś tu płatkiem kwiatu, liściem z drzewa, czymś przemijalnym co trwa tylko chwilę, może wnieść coś nowego, świeżego, jednak tu, w mieście, które jest od zawsze, jesteś tylko czymś ulotnym. Miej tego świadomość, jeśli jej nie posiadasz Rzym Ci o tym przypomni. Co chwilę będzie Ci podtykał budynki, bądź elementy budynków, którymi okaże Ci wyższość wieku i doświadczenia.

Rzym w dzień oddycha powoli, nauczył się rozkładać mądrze siły, w dzień Rzym się nagrzewa. Każdy kamień, ściana przyjmuje taką ilość ciepła ile potrzebuje. Zbiera ją, magazynuje niczym gekon i niczym to zwierzę bardzo delikatnie nią dysponuje. Uważnie dobieraj murek, na którym zamierzasz usiąść, bo możesz się sparzyć. Tutejsze słońce atakuje mocno i konsekwentnie przez kilkanaście godzin dziennie. Nie jest to słońce lekkie, przyjemne, a wręcz odwrotnie – silne i wycieńczające. Ale czego oczekiwać po mieście tak doświadczonym? Delikatnych promieni muskających policzki? Skądże! Tutaj słońce wyciąga najmocniejszy arsenał, precyzyjnie dobiera broń i spuszcza atak z góry, rozpychając ramionami chmury. Stąd bywa tu nieustannie bezchmurnie. Szukaj więc schronienia piechurze, bo w samo południe możesz opaść z sił i się nie podnieść!

Miejsc, w które możesz uciec przed słońcem jest wiele. Autor jako miłośnik życia i wiele smaków w pierwszej kolejności wybiera miejsca strawy. Tej prostej, opartej na jedzeniu i używkach, bo autor bywa im uległy, szczególnie tym prostym. Siadam, więc wielokrotnie w ciągu dnia i cieszę się tym co Rzym przygotował. A trzeba przyznać, że wraz z wiekiem dopracował smaki potraw niemal do perfekcji. Proste potrawy przygotowane w nieprosty sposób. Podobnie z używkami, dawno Sauvignion Blanc nie smakował mi tak dobrze jak tutaj. I kawa, Rzym jako stolica państwa espresso, gdzie każdy w każdym momencie dnia wstępuje do barów i przy ladzie szybko opróżnia filiżankę, kawą stoi. Och, mógłbym godzinami rozwodzić się o smaku tutejszej kawy, zarówno z miejsc z przewodnika, jak i tych małych, anonimowych. Kawa ma smak różny, jak gusta osób. Czasem bywa perfekcyjna, gorzkość miesza się ze słodkością, gorycz znika, a kwasowość jest niemal nieodczuwalna. Czasem bywa po prostu mocna, gorzka, niekiedy mocna, kwaśna. Nie piłem jak dotąd jedynie espresso lekkiego jak powiew rzymskiego wiatru.

Bo lekkość w Rzymie objawia się w architekturze i ludziach. Architektura choć często pompatyczna ma w sobie coś co do siebie przekonuje i nie odpycha. Jednak ponad 2 tysiąclecia doświadczenia robi swoje i nie ma co się dziwić, że Włosi w designie dziś nadal są w czołówce. A co o ludziach? Można by wiele, wiele kartek pamiętników i książek zostało nimi wypełnione. Ja dziś tylko nawiążę kilkoma zdjęciami i z tym Was zostawię..

KoloseumRzymTrastevereTrastevereTrastevereTrastevereTrastevereTrastevereTrastevereTrastevereAgataTrastevere