Finalnie dotarliśmy do serca naszej wyprawy – Toskanii. Długo zastanawiałem się w czym tkwi tajemnica tego regionu, moda na niego, popularność w kulturze, czy to masowej, czy też bardziej wysmakowanej. Odpowiedzi jeszcze nie znam, mam na to 6 dni. Póki co mogę tylko powiedzieć, że trafiliśmy do niesamowitego hotelu, z cudownym ogrodem – jeszcze nigdy tak miło nigdzie nie mieszkałem. Akurat agro-wczasy w Toskanii sens mają. Mieszkamy 2 km od San Gimignano, jednej z popularniejszych destynacji turystycznych. Ze stolików widok na miasto mamy taki jak z ostatniego zdjęcia – w sam raz, przestrzeń między miastem a naszym hotelem daje zaś optymalny bufor by móc wypocząć. Pescille (miejscowość hotelu) będzie teraz stanowiła naszą oazę spokoju, a także punkt wypadowy do ciekawszych miejsc w Toskanii. A i mamy na miejscu małą winnicę, ach!

 

(na zdjęciach mix: hotel, widok z hotelu, ulice San Gimignano i widok z murów miasta)