Rozmowa albo jej brak. Najpierw jest początek, powiedzmy kawa. Idzie zamówienie, kelner kroczy w naszym kierunku z parującą kawą, albo inaczej – jesteśmy w domu ekspres do kawy chodzi,  czuć zapach afrykańskich ziaren. Leżysz na kanapie i czytasz.

Dużo rozterek, zmian zdania, kilka razy używam albo, a i tak na koniec stawiamy ostre granice – nie, na koniec idziemy trzymając się za ręce i tuląc się. W myślach zaś swojskie mruczenie.