Jest jeden temat, o którym zawsze mówię, gdy pytają mnie o RPA, a o którym napisałem niewiele. Przymierzałem się do niego od momentu powrotu stamtąd, jednak ciągle nie czułem się na siłach. Przeczytałem nawet książkę aby zgłębić temat. Bo jak jest w RPA? Zdziwiło Cię tam coś? Tak, zdziwiło, zszokowało nawet. Tam nadal jest rasizm, jest podział ze względu na kolor skóry. I to taki, że było mi momentami głupio, bo jestem biały i tylko ze względu na to miałem wiele zbytecznych przywilejów. Bo biały w RPA jest panem, a czarny mu służy. Nie szkodzi, że apartheid upadł, że czarnoskórzy objęli stanowiska rządzące, nadal to pieniądz rozgrywa, nadal on decyduje jak jest.

Oczywiście głupio z perspektywy kilku dni pisać wielkie i mądre teksty na temat dyskryminacji rasowej. Ja nie będę się mądrzył, zresztą wtedy byłoby nudno, a nie lubię być nudny. Napiszę tylko kilka słów, którymi się dzielę w rozmowach ze znajomymi, bo Was jak znajomych również traktuję.

IMG_7147

W pewnym momencie zaczynasz to dostrzegać. Każdy kelner, każdy ekspedient w sklepie, każdy kierujący ruchem na ulicy, każdy pracownik usługowy to czarnoskóry. Biały jest klientem, jest panem z pieniądzem. Nie istnieje biały usługujący, biały przynoszący menu czy wydający resztę w sklepie. To są zawody zarezerwowane dla czarnoskórych. Wchodzę do centrum handlowego w Kapsztadzie, tak porównując z Polską to pewnie poziom warszawskiej Promenady. Jestem tu po to aby udać się do kantoru i wymienić dolary na randy. Oczywiście także się rozglądam po okolicy. Klienci to sami biali! Wyszukuję na siłę kolorowych, może z jedną parę udało mi się znaleźć. Smutno mi się zrobiło, cholera, to nie jest normalne.

Biały Pan

Przepraszam sir, czy mogę otworzyć Panu butelkę? W ręku trzymałem mineralną, byłem w restauracji, podszedł do mnie czarnoskóry kelner i zadał to pytanie. Poczułem, że tu nie pasuje, bo to jest nienormalne zadawać takie pytania, to już jest przesada.  Stopień wytresowania czarnej społeczności przez białych jest tutaj tak wysoki, że momentami nie chcę mi się w to wierzyć, ale tak jest na każdym kroku. Tak wyglądają tutejsze dysproporcje. Mieszkamy na farmie, założonej przez białych. 800 hektarów, utrzymują ją tani czarnoskórzy pracownicy, pracują tu za grosze, większość to pracownicy fizyczni, do prostych prac.

IMG_7117

Tak było od zawsze od kiedy zjawili się tu biali. W osiemnastym wieku kiedy Holendrzy założyli Kapsztad to ziemi tu było dużo, nie brakowało jej dla nikogo. W pewnym momencie ustanowiono prawo dla osadników, że mogą wziąć tyle ziemi ile są w stanie objechać konno w ciągu jednego dnia. Zgadnijcie kto na tej ziemi miał pracować?

RPA, które zobaczyłem jest zepsute. Pamiętam dwa zdania, które powtarzałem Stanisławowi na wyjeździe. Pierwsze: biali w Europie nigdy się nie ustawią tak jak ustawili się tutaj. Drugie: gdybym był czarny to okradałbym białych, wcale nie dziwię się tym, którzy to robią. Dzisiaj po powrocie podtrzymuję oba zdania.

Jedziemy do Franschhoek. Piękne białe miasteczko, stworzone przez białych osadników, pełne białych domków. Przypomina zdjęcia miasteczek z Nowej Zelandii, może gdzieś z Kanady. Taka oaza na ziemi. Piękne, spokojne miejsce, mnóstwo zieleni, wiele winnic, miasto słynące z najlepszych restauracji w całej Afryce. Tu zjedliśmy dwie kolacje. Było tak smacznie. Czułem się tam jakbym żył dwieście lat wcześniej, biali po pięćdziesiątce, panie w kapeluszach, wybujałych strojach, z parasolami, mężczyźni w garniturach. Wszyscy w drodze na kolację. Obsługa czarnoskóra, dobrze przygotowana, dyskretna i w miarę jak na RPA szybka. Po kolacji będzie pewnie dancing, już takie tu widzieliśmy.

A propos kelnerów, pamiętam jedną scenę z lotniska. Siedzieliśmy na śniadaniu na lotnisku w Kapsztadzie i pewnym momencie zobaczyłem jak czterdziestokilkuletni biały mężczyzna zatrzymuję kelnerkę i rozpoczyna ponad dziesięciominutową tyradę na temat jej braku kompetencji w pracy kelnera. Nie dość tego, poucza ją głośno przy wszystkich jak powinna swą pracę wykonywać. On tu jest panem. Nie zmieniło się nic. W oczach ma ten błysk, błysk wielu osób tutaj. Wzrok osoby, która w życiu posunęła się w przemocy o wiele dalej niż ja. Nie chcę nawet wiedzieć jak daleko.

Jacy są tutejsi biali?

Mężczyzn, będących obywatelami tego kraju, rzadko widuje się na zewnątrz. Zazwyczaj przesiadują w domu, roznegliżowani, spędzający czas na paleniu tytoniu i wałęsaniu się z pokoju do pokoju. Po obiedzie zażywają drzemkę indyjskim zwyczajem, a wieczorem grają partyjkę kart. Nie będąc amatorami lektury, są bardzo nieoświeceni i niewiele wiedzą nawet o tym co się dzieje w innych częściach świata.

IMG_7381-2

Tak ponad dwieście lat temu pisał o białych admirał Stavorinus. Nie wiem czy wiele się zmieniło, niewielu poznałem białych miejscowych, ale znam kilku z opowiadań naszych znajomych, którzy byli tu przez miesiąc.

Był pewien chłopak dwudziestoletni. Student. To, że nie wiedział nic o Polsce, ani nie znał żadnego Polaka wcale mnie dziwi, to dość normalne. Pochodził z rodziny, która swego czasu miała spore wpływy w Kapsztadzie, teraz nieco podupadła, lecz nadal miała niezłe kontakty. Skończył szkołę średnią, ekonomiczną. Nigdy nie był dalej niż 50km poza Kapsztadem. Nie wiedział nic o świecie, nie wiedział praktycznie nic o swoim kraju. Nawet o podstawach takich jak prezydent. Trzykilometrowy tunel uważał za najdłuższy tunel na świecie. Na większość pytań, które dla nas Polaków są oczywiste odpowiadał „nie wiem”, nie czuł się głupio z tą odpowiedzią. To normalna odpowiedź.

Są inni. Jeżdżący po alkoholu, pewni siebie. Są jeszcze inni, pełniący ważne funkcje społeczne i polityczne, alkoholicy, rasiści.

Jak mieszkają czarnoskórzy?

Pewnie różnie, ale najbardziej w oczy rzucają się townshipy, czyli slumsy. Blaszane kontenery, które w tutejszym słońcu nagrzewają się pewnie do wysokich temperatur. Stłoczone, jeden na drugim, wszystko w kurzu, w brudzie. Bałem się tam wejść. Raz zatrzymałem się tuż przed. Przeskoczyłem ogrodzenie i wszedłem na boisko, na którym dzieciaki grały boso w piłkę. Biegały po piasku, śmierdziało paleniskami, w których musiał palić się też plastik i inne śmieci. Generalnie wszędzie syf. Szybko zwróciłem na siebie uwagę. Wycofałem się. Nie mój świat.

IMG_7456

Co robią?

Stoją na rogach ulic. Sprzedają wszystko co z Chin. Kupione za grosze sprzedane za grosze. Kupiliśmy od nich ładowarkę samochodową. Za jakieś kilka złotych. Chińska. Działała. Siedzą przy drogach, sprzedają kradzione winogrona. Biali zabraniają od nich kupować, ja od razu mam ochotę robić odwrotnie.

W Johhanesburgu zauważyłem, że po chodnikach ulic chodzą tylko czarnoskórzy, biali jeżdżą zawsze autami, wypasionymi Suvami, Range Roverami, lexusami, BMW, Porsche itd. Czarnoskórzy czasami posiadają auto. Zdezelowane, trzydziestoletnie.

IMG_7579

Podsumowanie

Tak zapamiętałem to rozwarstwienie między białymi a czarnymi w RPA. Historia pokazała, że jedni i drudzy potrafili zabijać. Biali jednak zaszkodzili bardziej. Jeszcze do niedawna zabijali bezkarnie za to, że ktoś źle się spojrzał. Nie chcę moralizować, bo tak naprawdę i tak zdaję sobie sprawę, że tu, z perspektywy polskiej i tak nikogo to nie obejdzie, ale będąc tam naprawdę myślisz sobie, że rasizm istnieje i nie jest mitem. I że to biali gdzieś tam go zapoczątkowali. Ok. apartheid upadł, ale kapitał ziemski białych pozostał niezłym handicapem na starcie. Inaczej startuje się mając 800 hektarów ziemi i całą infrastrukturę, a inaczej mając tylko gołe ręce, nieprawdaż?

IMG_7601DSCF4415IMG_7459IMG_7606DSCF4789IMG_7460IMG_7154-2IMG_7562IMG_7464DSCF4818DSCF4667