Czy to jeszcze miasto czy jego koniec? Nieważne. Nie chcieliśmy w ten weekend pchać się w wir korków centrum spowodowanych maratonami. Chcieliśmy spokoju. A ten zapewniała nam natura. Wybaczcie, ale to wpis rodzinny, to wpis pewnie bardziej dla nas. Takie znajdziecie tu zdjęcia. Piknik. 7-8 kilometrów spaceru, szacun Jasiek! Później leżenie, odpoczywanie wszelkie. Jaś biega z piłką, ja po kiełbaskę. Książka, uśmiech córki, pocałunek żony. Czasami po prostu potrzebujesz odpoczynku, w ten weekend, w sobotę po raz pierwszy w tym roku poczułem wakacje. Ciepło, cisza, relaks, radość wokół.

Nie każdy tak kojarzy Warszawę. To jej południowy kraniec, na południe od Wilanowa, aż po Powsin. Szliśmy łąką, lasem, spod nóg uciekł nam zaskroniec, to pierwszy wąż, jakiego spotkałem na tym terenie. Dzieci szczęśliwe, my również. Warszawa jest również taka, zakopana w zieleni, dzika, oddana w ręce naturze. To nie tylko centrum i okolice domów centrum i PKiNu, to również obrzeża, spokojne, momentami wiejskie, z polami kapusty. Mamy tam swoje miejsca, część na Ursynowie, część na Wilanowie, również w Lesie Kabackim i nad Wisłą. Południe jest naszym miejscem, tam obcujemy i odpoczywamy, tam śpimy.

Sobota. 25 kwietnia. Imieniny,  a jakże Marka.

IMG_0499IMG_0511-3IMG_0513 IMG_0518 IMG_0527-2 IMG_0534 IMG_0540 IMG_0544 IMG_0549 IMG_0556 IMG_0561 IMG_0572 IMG_0575 IMG_0590 IMG_0623 IMG_0624 IMG_0637 IMG_0652 IMG_0675 IMG_0676