IMG_3537
Nie wszyscy to rozumieją, w sumie przed pierwszą wizytą na Expo w Szanghaju też nie rozumieliśmy dlaczego warto jechać na tego typu wystawę. Teraz po dwóch wizytach możemy siebie nazwać ambasadorami tego wydarzenia. Naszym zdaniem na Expo, szczególnie gdy jest tak blisko i z tak dogodnym dojazdem jak to w Mediolanie po prostu trzeba jechać. Trzeba jechać i zobaczyć jak to wygląda, wyrobić sobie zdanie i uzależnić się. Jeżeli lubisz podróżowanie to uzależnienie Expo przyjdzie naturalnie. Akurat w tym wypadku jest to zdrowy objaw.
IMG_3083
Przyjechaliśmy tam zwabieni zamkiem, nietypowym, bo leżącym na wodzie. Gdy zobaczyliśmy zdjęcia w googlu, wiedzieliśmy, że musimy to zobaczyć na własne oczy. Przyjechaliśmy, bo było nad wodą, w miejscu, które kochamy ze względu na wino, jedno z naszych ulubionych. Zatrzymaliśmy się na dłużej, bo blisko było stamtąd na Expo. Przyjechaliśmy, bo mieliśmy wiele powodów, by zatrzymać się właśnie tam, wiele więcej niż gdziekolwiek indziej w okolicy. Sirmione nad jeziorem Garda zostało naszym miejscem wypoczynku właśnie dlatego.
IMG_2867
Z Austrią łączą mnie sprzeczności. Nie jest to mój ulubiony kraj, z drugiej strony bywam tu często. Sam z siebie. Po to by przenocować i zwiedzić. Co więcej, mam coraz więcej podziwu dla piękna tego kraju. Ale tak naprawdę, w głębi serca to Austria kojarzy mi się z wieśniactwem, nie w sensie pochodzenia lecz pewnego stylu bycia. Kojarzy mi się również z Hitlerem, Friztlem i tego typu zachowaniem. Mam w głowie kilka wspomnień, dobre i złe; także te bez oceny. Siedzą w głowie i nie chcą jej opuścić. Pamiętam nocną pogoń za klubem w Wiedniu kilka lat temu. Pamiętam, że nic nie mogliśmy znaleźć. Gdzie nie wchodziliśmy to było albo pusto albo leciał austriacki folk-disco. Siedliśmy wtedy gdzieś, w jakimś klubie. Byliśmy my, z dziesięć innych osób i pięćdziesięcioletni facet na parkiecie. Przetańczył sam kilkanaście piosenek z rzędu, może to było kilkadziesiąt, nie liczyłem, miałem swój stolik i towarzystwo. On…Continue Reading
IMG_5739
Jest niedziela. Późny wieczór. Zegarek wskazuje na to, że nadchodzi już czas poniedziałku. My zaś po rozpakowaniu mamy wreszcie moment by usiąść. Bo wróciliśmy. Wróciliśmy z wycieczki, o której nie informowaliśmy, ponieważ zabrakło przed wyjazdem na to czasu. Wszystko nastąpiło tak szybko. Ostatnie noclegi rezerwowaliśmy w trakcie wyprawy. A więc tak: zrobiliśmy z dwójką małych dzieci 6 tysięcy kilometrów autem, naszym docelowym miejscem było południe Włoch, Tropea, leżąca nieopodal Sycylii. Po drodze działo się. Mamy głowy pełne wrażeń. Jeszcze dwa wieczory temu jedliśmy kolację robioną przez Włocha u niego w domu, zapijając ją winem wyprodukowanym przez niego, winem, które w beczce spędziło 3 lata. Chwilę wcześniej siedzieliśmy na łodzi, wyglądaliśmy za burtę i widzieliśmy skaczące delfiny. Jeszcze wcześniej spacerowaliśmy po Expo itd. itd.
IMG_2494
Brno to miasto przeciwności. Z jednej strony brudne przedmieścia, z drugiej ładna starówka plus klasyka architektury lat trzydziestych. Dojechaliśmy do tego morawskiego miasta około ósmej, ulice były puste. Jedyny ruch powodowały jeżdżące na sygnale policyjne radiowozy. Później mijaliśmy je, gdy kontrolowały pojazdy, które nie wiem jak znalazły na tych opuszczonych ulicach. Patrzyliśmy na te przedmieścia, wyglądały jak Łódź z najbrzydszych zakątków. Najgorzej, że jak później się okazało to nie tylko przedmieścia, ale i dzielnice centralne. Złapaliśmy gorszy humor. Kolega Stanisław przed wyjazdem zastanawiał się po co tam jedziemy, przecież tam nic nie ma. No cóż, wróciliśmy do jego słów, a co jeśli ma rację? Zostawiliśmy walizki, wyszliśmy na piwo. Tak skończyliśmy ten dzień, piątek.
IMG_2191
Rugia, największa wyspa Niemiec, ponoć również najbardziej atrakcyjna. To tu skierował nas los. Czytaliśmy przed wyjazdem o bujnych lasach, wysokich klifach oraz długich, piaszczystych plażach. Skierował nas tu los, choć mogło być różnie, nie był to nasz pierwszy wybór. Chcieliśmy mieszkać bliżej Heide Parku, aby co chwilę się nie przemieszczać i nie robić setek kilometrów. Tam gdzie chcieliśmy, czyli do Timmendorfer Strand noclegów już nie było. Padło więc na Rugię, wiedzieliśmy, że może być chłodniej, z drugiej wiedzieliśmy, że będzie ciekawie.
IMG_2095
Do Niemiec nie jeździ się na wakacje, jeździ się co najwyżej do pracy. Tak mi się chociaż zawsze wydawało. Pamiętam z dzieciństwa, że z okolicy, z której pochodzę jeździli na szparagi. Ja wtedy jeszcze nawet nie wiedziałem jak szparagi wyglądają. Kojarzyły mi się z jakimiś stworami, owadami, później dowiedziałem się, że to warzywo, jeszcze później pokochałem potrawy, w których szparagi grały główną rolę. Wracając do Niemiec, tam się przecież jedzie albo do pracy albo po używane auto. Sąsiad jeździł, sprowadzał, żył z tego. A we mnie rosło przeświadczenie, że Niemcy to destynacja zarobkowa.
IMG_1982
A więc albo jest w Tobie małe dziecko, albo nie. Środa, wracasz do domu z pracy, Ag z dziećmi spakowani, Ty robisz to samo. Jeszcze tylko jedna połowa meczu, abyś wiedział, że nie ma czego żałować, że trzeba jechać i nie ma co się w tym zatrzymywać. Dochodzi dziesiąta wieczór, dwudziesta druga. Odpalam auto, wyruszamy.
IMG_1615
Plan był prosty, wykorzystać maksymalnie ten maj, jechać przez Polskę pełną żółtych pól rzepaków, w najładniejszą porę roku, na wiosnę, kiedy wszystko się rodzi i pięknieje, kiedy wszystko wygląda najlepiej. Takie mieliśmy postanowienie, eksploatować ten miesiąc, aby potem nie żałować, że przegapiliśmy porę pogody, kwiatów i czystej zieleni. Dodatkowo pomyśleliśmy, że dobrze byłoby odwiedzać miejsca gdzie naturę zobaczymy, nie tylko w drodze, ale również na miejscu, gdzie będzie miejsce na spacery, gdzie natura jest częścią składową. Tak było w Głęboczku. Hotel i winnica, na skraju Kujaw i Warmii. Miejsce idealnie wpisujące się w nasze potrzeby.