Lidzbark

 

A więc wybraliśmy się na północ, na kraniec kraju, stamtąd jest już tylko 40 km do Rosji, 80 do Kalingradu. Wyprawa miała miejsce tuż przed pierwszymi śniegami tej zimy. Końcówka listopada. Dojechaliśmy do miasta, zwanego kiedyś Lecbarg,  które wiele przeżyło w trakcie swojej osiemsetletniej historii. Wybraliśmy się do miejsca, gdzie kilkaset lat temu ludzie przybywali z nadzieją, że ich los się poprawi. Opuszczali tereny dzisiejszych Niemiec i Niderlandów, Mazowsza czy Rusi. Zmierzali w stronę wielkich puszczy i obfitujących w ryby jezior. Jezior, czczonych przez Prusów jako święte miejsca. Puszcz, które były zamieszkane przez pradawne bóstwa. Szli pełni nadziei w stronę m.in. Lecbarga. W miejsca, które miały sławę królestwa złych duchów.

Tak sobie myślę, że to wcale nie jest takie dziwne, że w miejscu gdzie kult pogański był tak niezwykle silny, powstało jedno z lepiej zaprojektowanych państw cywilizowanej Europy i że było to państwo teokratyczne. Wchodzę do Zamku Biskupów Warmińskich, dawnej stolicy Warmii, dziś hotelu z muzeum. Czuć w tych murach pewną historię, im dłużej jesteś między nimi tym bardziej wyczuwasz ducha czasu. I jeszcze portrety na ścianach, przypominające twarze wielkich, minionych epok. Kogo to nie było na tym zamku? Biskup Krasicki majestatycznie przechodził się korytarzami, gdzieś w gabinecie siedział pogrążony w swoim świecie Mikołaj Kopernik. W odwiedziny przybywał tu nawet papież, Pius II.

Nie tylko osoby, ale także wydarzenie historyczne odcisnęły, gdzieś na zamkowych murach, swoje piętno. To tu miała miejsce jedna z największych bitew na ziemiach polskich (kiedykolwiek), czyli Bitwa pod Heilsbergiem (dawna nazwa Lidzbarka), która miała miejsce w trakcie wyprawy napoleońskiej. Sam Napoleon Bonaparte prowadził wojska, naprzeciw których stało wojsko rosyjskie i pruskie pod dowództem gen. Levina Augusta von Bennigsena. Prawie 150 tys. żołnierzy starło się tutaj, na ziemi warmińskiej. Stojąc po uda w śniegu toczyło walkę w imię wielkich spraw i w tym śniegu wielu z nich zakończyło swoje życie.

Gdzie się nie ruszysz, spotykasz historie i anegdoty nagromadzone przez te 800 lat. Paląc papierosa na zamkowym moście myślałem o bardzo dawnych czasach, a miejsce to skłaniało mimowolnie do takich rozmyślań. Przypomniało mi się stare, pruskie wierzenie. Wierzenie w kłobuka (kobolda), otóż kiedy kłobuk wieczorem zjawiał się w gospodarstwie, a na ogół robił to przemieniony w czarnego ptaka to od gospodarzy zależało jaki los ich czeka. Jeżeli dobrze go traktowali to przynosił wiele dobra, najczęściej zboże. Na złe zaś traktowanie reagował równie źle, zsyłając klątwę na gospodarstwo. I tak sobie myślałem, kiedy papieros dobiegał końca, że kiedy kłobuk zjawił się na zamku to musiano go traktować tutaj bardzo dobrze, bo wiele wydarzeń miało tu miejsce, a zamek nadal stoi i ma się świetnie.

A hotel, który tu się mieści naprawdę zasługuje na miano jednego z najlepszych w Polsce.

 

Krasicki Lidzbark kościółKrasicki mostKrasicki fosaZamek BiskupówZamek