Tak, to prawda. Lecę na weekend,wydłużony do wtorku. W tym roku nie ma długich weekendów, trzeba je tworzyć samemu i dlatego taki z kolegą Stasiem stworzyliśmy :)

Plan jest prosty. Najpierw do Amsterdamu na mecz w Lidze Europejskiej, a potem, rano do Johanesburga. Chwilę później kolejny lot do Kapsztadu. W Kapsztadzie i okolicach spędzimy z kolegą 3 dni. Jedziemy do winnicy, gdzie będziemy przyglądać się pracom (Ci co mnie znają to wiedzą, że wino jest moją słabością), a przy okazji pozwiedzamy. Wyjazd jest kompletnie turystyczny, nie ma celu zawodowego. Będziemy tam w środku kalendarzowego lata, temperatura idealna. Czwartego dnia wracamy do Johanesburga i tam go spędzimy. Wieczorem powrót do Warszawy.

O tym właśnie piszę. O spełnianiu marzeń. O wolności. Wolności wyboru. Trafia się okazja to warto korzystać. Dla niektórych może jest to nieracjonalne. Ok, można jechać na weekend w Beskidy, sorry ja wolę wtedy popatrzeć na RPA.

Wylatujemy z Polski 19 lutego. Spodziewajcie się relacji.

(zdjecie z Shutterstock)