Od wtorkowego wieczoru jesteśmy w Barcelonie. Tym razem całą rodziną, w czwórkę. Plan mamy prosty, odpocząć wspólnie. Mamy na to pełny tydzień. Czasu więc w sam raz. Co do wyjazdu. Dość już miałem pytań i zdziwień, że nie byliśmy w Barcelonie. Omijaliśmy to miasto, ten obszar z premedytacją, z myślą, że tam i tak kiedyś dotrzemy, a jest tyle innych miejsc, że nie ma co sobie Barcelony planować. I nie planowaliśmy, po prostu się wydarzyła. Jesteśmy więc. Wczoraj miałem napisać dłuższą wpis, ale po przyjściu do mieszkania, po wniesieniu dwójki śpiących dzieci, otworzyłem piwo. Obudziła mnie Ag: Hej, idź do łóżka i otwórz to piwo, bo się rozleje. Wpis barceloński tym samym zapowiadam na wkrótce :) A teraz kończę, rodzina stoi już w drzwiach i na mnie czeka.