Droga do Solden

Pod samolotem panowała biała pustynia, biała pościel chmur. Płaska i spokojna przestrzeń wyglądała jak zaśnieżony ląd stykający się z błękitem nieba. Pewnie tak z perspektywy ptaka wygląda Antarktyda, pomyślałem, choć wiedziałem, że zmierzam w kierunku Monachium. W kierunku lotniska, które lubię, pomimo, że to nowoczesne, ogromne centrum handlowe, ale jego budowa, wklejenie pasów w okolicę powoduje, że darzę sympatią to miejsce. W kierunku miasta, w którym przy ostatniej wizycie zepsułem swój aparat. Spadł wtedy z wysokości dachu auta, matryca siadła. Z perspektywy czasu uważam to zdarzenie za szczęśliwe, dzięki temu mam dziś lepszy aparat, na czym korzystają zdjęcia i blog.

Startując z Warszawy żegnałem pochmurny, szary poranek. Ciężkie, pełne śniegu chmury zostały zastąpione błękitem nieba, który przywitał nas w Monachium. Było ciepło i pogodnie. Inaczej niż dwie godziny wcześniej w Polsce. Później jeszcze trzy godziny busem, zmiana flagi z niemieckiej na austriacką drogą, którą zdążyłem poznać dwa lata wcześniej. Lubię to uczucie, gdy za oknem zmienia się perspektywa, kiedy droga sama informuje Cię, że pokonywane kilometry powodują zmianę. A więc płaskość z okna samolotu zastąpiła najpierw płaskość pól w okolicach stolicy Bawarii. Im dłużej jechaliśmy, tym brutalniej z ziemi wyrastały skaliste, ośnieżone szczyty. Z delikatnej, kobiecej skóry przechodziliśmy w szorstkość kilkudniowego zarostu. Wszystko w pełnym słońcu. Promienie słoneczne przedzierały się przez kilkutysięczne góry, rozszczepiały się pomiędzy jeden szczyt a drugi. Patrzenie na świat przez alpejski pryzmat, różne odcienie bieli i błękitu, różne odcienie skalistego zbocza. Zamarznięte wodospady, kurczowo trzymający się kamieni śnieg, górskie rzeki robiące tunele w zimowej zmarzlinie.

Mijaliśmy okolicę z prędkością stu kilometrów na godzinę, ledwie notując krajobraz za oknem. Chciałem się zatrzymać, przemierzyć Alpy jak kupcy z czasów Habsburskich konno. Jechali tą samą trasą w kierunku dzisiejszych Włoch. Przesmyk przez Tyrol zawsze był łakomym kąskiem, mając go pod swoim panowaniem można było się szybko wzbogacić. Szedł tędy niezwykle popularny szlak handlowy, łączący najpierw Cesarstwo Rzymskie z niemieckimi państewkami, a później królestwo Habsburgów z południem Europy. Jadąc tędy odniosłem wrażenie, że tempo konne jest najwłaściwszym by docenić sztukę natury, artystę, który narysował najpełniej potęgę przyrody.

Na miejscu

Aqua Dome w Langelfeld, trzynaście kilometrów od Solden, miejsce naszego pobytu, miejsce znane w całej Austrii. Przyjdzie jeszcze pora aby pochylić na zdecydowanie dłużej nad tym hotelem, bo na pewno zasługuje na zapamiętanie. W tej chwili opowieść każe wspomnieć o widoku z okna. Wszedłem do pokoju, dość dużego jak na hotelowe standardy, na drugim jego końcu wpadało szerokim tunelem słońce, które oświetlało cały pokój. Podszedłem do przeszklonych drzwi na balkon, za szybą panowały Alpy. Wszystko zostało idealnie rozrysowane – najpierw ośnieżone, puste pole, które kontrastowało z szybkimi, ostrymi machnięciami pędzla w pionie. Skalne szczyty wyrastały wprost z tego pola, co najmniej o kilkaset metrów w górę. Słońce spływało, więc zboczem by odbić się od pola i uderzyć całą mocą w mój balkon.

Usiadłem od razu na leżaku. Zapaliłem. Zachwyciłem się.

Solden i Langenfeld

Góry otaczają ten wąwóz z każdej strony. Domki poprzyklejane do zbocza, czasami bardzo wysoko, na tyle w górę, że ciężko sobie wyobrazić praktyczny aspekt mieszkania tutaj. Langenfeld to mała miejscowość, kilkadziesiąt domków i wystający ponad poziom dwóch pięter kościół. Niewiele więcej, główną atrakcją jest Aqua Dome, nad którym przez cały dzień unosi się para uchodząca termalnych kielichów.

Jedziesz dalej, drogą przyklejoną do alpejskiego zbocza, czasami wchodzącą w górę, otoczoną zewsząd skałą docierasz do Solden. Tutejszej stolicy. Znajdziesz tu wiele narciarskich sklepów, kilka klubów, wiele restauracji i barów, ale przede wszystkim dziesiątki nitek wyciągów narciarskich, którymi wspinasz się na poziom nawet trzech tysięcy metrów. Tysiąc pięćset ponad poziom miasta.

Ach, jeżeli jeździsz na nartach to będziesz szczęśliwy. Trasy, które nie są zatłoczone, którymi zjazd dla doświadczonego narciarza trwa do dwudziestu minut to raj, do tego ich różnorodność, różne skale trudności i atrakcyjności, część na lodowcu, część poniżej jego poziomu – podobno wrażenia wspaniałe! Ciężko mi napisać coś więcej, tyle usłyszałem. Dla mnie Solden to miejsce, w którym po raz pierwszy stanąłem na nartach. Miejsce, w którym pierwszy raz na nartach zjechałem.

Podsumowując

To dopiero pierwszy wpis. Byłem zaskoczony tym, że pomimo mojego narciarskiego laicyzmu odnalazłem się tu tak dobrze. Wkrótce napiszę więcej. W najbliższym tygodniu znajdziesz tu mniej impresji, a więcej konkretnych informacji o:
– hotelu
– BMW Driving Experience
– jedzeniu

Zapraszam ponownie w ciągu 1-2 dni!

Wpis przed wyjazdem

Aqua Dome

Aqua Dome

Widok z pokoju
Widok z pokojuLangenfeld Langenfeld

Lagenfeld

Langenfeld

 

Alpy

Alpy

Nie mam zielonego pojęcia co to
IMG_0568

Langenfeld

Langenfeld

Alpy

BMW Driving Experience w następnym wpisie!

BMW Driving Experience w następnym wpisie!