Planowaliśmy 511 od ponad roku, a może i dwóch, lecz z tych planów niewiele wynikało, jakoś nigdy nie wykonaliśmy żadnego ruchu by w Ogrodzieńcu się znaleźć. W końcu w przypływie nastroju w słoneczny kwietniowy dzień zdecydowałem się zarezerwować apartament w tym hotelu. Apartament największy, bo wyjazd miał odbyć się z dwójką naszych dzieci. Ag cały czas karmi Misię, nie ma więc opcji by przy wyjeździe nawet weekendowym by nie brać pod uwagę dzieci. Ten wyjazd po raz kolejny udowadnia nam, że DA SIĘ odpocząć przy dwójce maluchów. I nie jest to opinia naciągana. W Ogrodzieńcu ani przez moment nie poczuliśmy się niewolnikami dzieci. Wpływ na powyższe na pewno miała pogoda, pogoda i sam hotel. Zostały spełnione dwa warunki, które zagwarantowały radość i spokój.

O hotelu

IMG_1033

Przyjechaliśmy w piątek, po ósmej, dzień miał się ku końcowi. Już sam wjazd, pod górę, między skalnymi ostańcami robił wrażenie. Po wjeździe ukazał się widok, który znaliśmy z prasy i internetu, dobrze zaprojektowany i wpasowany w okolicę hotel Poziom 511. Dobrze to z zewnątrz wyglądało. Po przekroczeniu drzwi wejściowych wyglądało jeszcze lepiej. Projektant zasłużył na brawa. Lobby połączone z barem, recepcja w marmurze identycznym jak w naszym mieszkaniu, bar obok serwujący napoje Fritz, Yerbatę i inne hipsterskie przysmaki, do tego wszędzie wokół nowoczesna, schludna typografia. Na dokładkę na prawo od recepcji neon Bookstore i obok niego półki nie tylko z ofertą księgarni ale także z ofertą biblioteczną. Od razu do pokoju wziąłem album Niedenthala. Strasznie lubię w hotelu opcję biblioteki, szczególnie gdy jej oferta pokrywa się z moimi zainteresowaniami, tutaj tak było: design, dobra beletrystyka, non-fiction głownie z Wydawnictwa Czarne – komplet tego czego potrzebuję był w zasięgu ręki.

DSCF5219

Obsługa. Jest miło. Uśmiechy, pomocna dłoń, kultura, przeprosiny jeśli czegoś nie dostrzeżono, bez nachalnego narzucania się. Wspólnie z Ag szybko poczuliśmy się we właściwym miejscu. Nie dość, że ładnie to jeszcze i miło. Po odebraniu kart idziemy do pokoju. Wygląda dobrze, zdjęcia z www nie kłamią. Dwa pokoje połączone w jeden, część sypialną z dużą łazienką (10 m kw) można zamknąć szerokimi przesuwanymi drzwiami (ścianą?), można zostawić też otwarte, dzięki czemu tworzy się duży, ponad trzydziestometrowy pokój. Przy dwójce dzieci to rozwiązanie z podziałem na część dzienną i zamykaną nocną jest idealne.

DSCF5217

Komfort. Lubię ładne miejsca, dopracowane, dopieszczone, estetyczne. Poziom 511 jest takim miejscem. Spacerując po hotelu co chwilę się uśmiecham. To moja stylistyka. Nowoczesna, minimalistyczna, ładna. Niewiele jest takich hoteli. Sposób nawigacji, infografiki, tablety przymocowane do foteli w lobby, pięknie wpasowany basen, sufity nawiązujące do stodoły. Wszystko na plus. Spójnie, konsekwentnie i ładnie. Ag do mnie mówi: ten hotel spokojnie może konkurować z Eris. Też tak pomyślałem. Od razu. Hotele Eris to dla nas synonim doskonałego hotelu w Polsce. Wszystkie z nimi porównujemy. Poziom 511 może z nimi konkurować, szczególnie, że jest o wiele tańszy. Niestety okazało się, że jest jeden aspekt, w którym zdecydowanie z Eris przegrywa.

DSCF5226-2

Restauracja. Do czasu wejścia do niej nie mieliśmy żadnych zastrzeżeń. Niestety tutaj nasz spokój się zburzył. Nawet nie chodzi o sam smak podawanych posiłków, bo ten jest poprawny, lecz o CZAS OCZEKIWANIA. Dramat. Pierwszy wieczór, wchodzimy do restauracji przed dziewiątą z dwójką dzieci. Głodni, bardzo głodni i zmęczeni, szczególnie dzieci, które słaniają się na nogach. Zamawiamy jedzenie informując, że jesteśmy bardzo głodni. Po 45 minutach dostajemy zamówione przystawki. 45 minut, wow, czekania na przystawki. Zwracamy uwagę kelnerowi, że dzieci usypiają nam na krzesłach. Przeprasza, dolewa wina na koszt firmy (co doceniamy) i przyspiesza. Dziecko dostaje jedzenie. My również. Danie główne po 90 minutach od wejścia. Stwierdziliśmy, że to przypadek, że to dlatego, że obok siedziała grupa trzydziestu osób. Mimo wszystko należało nas uprzedzić, że będziemy długo czekać na jedzenie. Dajemy kredyt zaufania. Następnego dnia zamawiamy wyciskane soki. Dostarczają nam je ponad dwadzieścia minut. Kelner ma czas pożartować z kolegami z pracy. Mniej go ma dla nas. Trzeci dzień. Wchodzimy przemoczeni, złapał nas grad w trakcie spaceru. Wchodzimy by zjeść zupę i ogrzać się. Relatywnie szybko dostajemy karty (do 5 minut), następnie czekamy 5, 10, 15 minut na złożenie zamówienia. Obserwujemy kelnerkę, która nas nie zauważa i rozkłada szklanki przy innych stolikach. W końcu wstajemy i pomimo głodu rezerwujemy stolik w Częstochowie.

DSCF5230

Na zewnątrz. Jest zielono, ładnie. Hotel, który jest częściowo w skale (niektóre jego ściany to naturalne ostańce) dobrze się wpisuje w okolicę. Przez położenie na wzgórzu mamy dobry widok, można wziąć jeden z licznych leżaków (hipsterskich rzecz jasna) i oddać się kontemplacji ze wzrokiem utkwionym w horyzont. Do dyspozycji są też rowery, a okolica jest idealna do ich wypożyczenia. W niedzielny poranek skusiłem się i wyjechałem w teren. Rewelacja. Mnóstwo tras, różnice terenu, lasy, skałki, zamki, grody. Och, dobrze się zmęczyć w takich okolicznościach. Na zewnątrz są jeszcze trawniki, plac zabaw dla dzieci. Generalnie dobre miejsce na leżakowanie, odpoczywanie wszelkie.

IMG_1296

Dla dzieci. Nie ma typowej sali dla dzieci. Ale jakoś nie przeszkadzało nam to w ogóle. W pokoju czekały zabawki dla Jasia. Spodobały mu się na tyle, że przez cały wyjazd nie wyjęliśmy swoich. Na basenie jest basen drugi, mniejszy, dla dzieci plus zabawki dla nich. Na zewnątrz jest plac zabaw. Jaś się nie nudził. W bibliotece były pozycję również dla niego. W restauracji menu dla młodszych, zresztą smaczne. W sumie nie ma czego zarzucić. Okolica jest na tyle ciekawa, że dziecko w ciągu dnia przy pogodzie ma co ze sobą zrobić. W niepogodę ma basen, zabawki w pokoju oraz wspominane już książki. Dla nas na weekend wystarczyło. Jedyne co mógłbym zasugerować to zaopatrzenie się w rowerki dla dzieci lub/i foteliki do rowerów dużych. Pomogłoby to w wycieczkach rodzinnych, a tak musimy w przyszłości pakować własny rowerek, który zajmuje trochę miejsca w aucie.

IMG_1070

Ogrodzieniec

Zobaczcie na zdjęcia. Zamek. Miejsce duże. Z pewną dozą spektakularności. Pochłaniające czas, dobrze go pożytkujące. Do tego obok park doświadczeń fizycznych, tor saneczkowy, park miniatur. Spacerowaliśmy ładnych kilka godzin. Zatrzymywaliśmy się. Jaś biegał, Misia się cieszyła z perspektywy wózka. Było dobrze. Gdybyśmy przyjechali na dłużej, to pewnie na rowery. Dobre to miejsce na aktywny wysiłek.

IMG_1350

Podsumowanie

Poziom 511 to dobry hotel, a nawet bardzo dobry. Szczerze polecamy, jednocześnie wskazując, że do restauracji należy mieć cierpliwość. Wszystko inne jest jednak tak dobre, że ja nawet jestem skłonny przyzwyczaić się do tej kulinarnej powolności, w przyszłości pewnie inaczej bym jedzenie zamawiał (z wyprzedzeniem) czyli znalazłbym rozwiązanie tej sytuacji. Jest wiele smaczków w hotelu, które mi totalnie odpowiadają. Nawet takie małe rzeczy, jak miękki, miły w dotyku szlafrok, który stoi w opozycji do szlafroków z licznych spa, które są szorstkie. Takie elementy sprawiają, że chcesz tam być i przebywać. Do tego okolica, Jura Krakowsko-Częstochowska, skałki, zamek w Ogrodzieńcu, który w zależności od trasy jest 300 lub 800 metrów od hotelu. Jednym zdaniem podsumowując, czołówka polska. Fajnie.

IMG_1099IMG_1106IMG_1198IMG_1115IMG_1294IMG_1175IMG_1226IMG_1249IMG_1261IMG_1288DSCF5240IMG_1307DSCF5232IMG_1332IMG_1360IMG_1367