Półwysep Gargano nie należy do najbardziej znanych we Włoszech, nie jest najbardziej popularnym miejscem włoskiego południa. I dobrze. Dzięki temu czuję się tu trochę jak w polskich Bieszczadach, traktuję to jako miejsce dla wybranych. Uroku tu nie brakuje, jest piękna i dzika natura, niesamowite plaże, urocze i nieliczne miasteczka, kręte drogi. I w sumie to całkiem sporo ciszy i spokoju.

Byliśmy tu dwukrotnie. I dwukrotnie bez relacji na blogu. Pomijam ciszę ostatniego roku, ale przy wcześniejszym 6.500 km po Włoszech również wyczerpałem się i nie opisałem tego miejsca. Może i dobrze. To miejsce jest nasze. To stąd nasz trzylatek (dziś już sześciolatek) ma jedno z pierwszych silnie w nim zakotwiczonych wspomnień. Tata, tata a pamiętasz jak mnie zakryła fala? Och, tak pamiętam, bawiliśmy się w wodzie i w pewnym momencie uciekł mi z rąk i porwała go fala, wciągając w morze. Udało mi się go złapać i obrócić całą sytuację w żart. On ma miłe wspomnienie przygody, ja wspomnienie uczące odpowiedzialności za życie dziecka.

IMG_1983

Gargano jest nasze, jak nasz jest Rzym. To miejsce nas scala jako parę i jako rodzinę. Są takie miejsca, gdzie chcę wracać i to jedno z nich. Chciałbym tu kiedyś wpaść z rowerem i pokonywać te strome podjazdy aby potem czuć wiatr na zjazdach. Chciałbym zajrzeć w każdy zakątek, bo wiem, że wielu miejsc jeszcze nie widziałem. Chciałbym wsiąść w łódź i opłynąć dookoła. Widziałem zdjęcia z takich rejsów i wiem, że chcę tego doświadczyć. Są takie miejsca, gdzie chcę i będę wracać. Może to oznaka starzenia się, ponieważ kiedyś mówiłem sobie, że świat jest zbyt piękny by do znanych miejsc powracać. A może po prostu widziałem już na tyle dużo, że wiem co mi się podoba i czego chcę doświadczać? A może po prostu lepiej jest coś poznać naprawdę dobrze i dopiero później ruszyć dalej?

Pamiętam taką parę z Hiszpanii, którą spotkaliśmy na Filipinach. Po czterdziestce, choć biła z nich siła młodych, mieli już połowę życia za sobą. Już nie pracowali, już nie musieli. Mieli wystarczająco dużo by móc ruszyć w podróż dookoła świata. Wszędzie zatrzymywali się na co najmniej 3 miesiące. Po to aby w pełni doświadczyć miejsca. Może to jest właśnie to po co wracam?

IMG_2015

Powód jest nieważny. Po 3 latach wróciliśmy tu w tym roku. Wrócimy prawdopodobnie i w przyszłym. Jest jak z Rzymem, gdzie z Ag chcemy być minimum raz w roku, choćby na weekend. To jest miejsce, które nas bardzo pozytywnie ładuje. Kochają je nasze dzieci. Nie wiem nawet od czego zacząć. Po pierwsze dojazd jest łatwy. Niedaleko, bo w Bari jest lotnisko, dokąd przybywa dużo tanich lotów z Polski. Na miejscu możesz wypożyczyć auto i po 2h być w tej krainie.

Baia dei Mergoli, Vieste, całe wybrzeże i trasa do Vieste. Plaża w Vieste. To wszystko znajdziecie na tych zdjęciach. I to są wszystko miejsca, które należy zobaczyć. Apulia to wdzięczna kraina, mniej znana i mniej odkryta. Mam wrażenie, że dopiero od roku, może dwóch silniej penetrowana przez Polaków. Spowodowały to tanie loty. Te loty powodują, że gdzieś z tyłu głowy kiełkuje w nas chęć zakupu domu. Bo dlaczego nie? Tak miło nam się tu przyjeżdża..

IMG_2033 IMG_2102 IMG_2107-2 IMG_2118 IMG_2160 IMG_2165 IMG_2213 IMG_2238 IMG_2269 IMG_2304 IMG_2315 IMG_2321 IMG_2353 IMG_2373 IMG_2378 IMG_2392 IMG_2408 IMG_2431 IMG_2442 IMG_2462 IMG_2463 IMG_2470 IMG_2479-2