Enoturystami staliśmy się przypadkiem, nie była to przemyślana decyzja, nie było w tym inspiracji z zewnątrz. To się wydarzyło spontanicznie, po prostu. Czasami tak jest, że coś się wydarza, bo musiało się wydarzyć, z czasem okazuje się, że jest to duża część Twojego życia. Tak było z nami i z winem. Trzy lata temu z półrocznym Jasiem przemierzaliśmy Włochy. Byliśmy w okolicach Werony, leżeliśmy wieczorem na hotelowym łóżku w dziesięciometrowym pokoju i wtedy przyszedł nam do głowy pomysł: a może podjechalibyśmy do okolicznych winnic? Przecież to Włochy, Werona, muszą tu być dobre wina. Szybko znaleźliśmy w Internecie, te które warto odwiedzić (akurat jest to jedna z ciekawszych okolic na próbowanie win). Zobaczyliśmy pięć winnic w tamtym regionie, między innymi winnicę Serego Aligheri, której założycielem był syn Dantego Alighieri, czyli syn twórcy „Boskiej komedii”.

I wtedy to się zaczęło. Teraz, jeżeli mamy możliwość zobaczyć winnicę, to z takiej szansy nie rezygnujemy. Zawsze witają nas miło, w większości miejsc mają czas aby szerzej podzielić się wiedzą. Jest miło, degustujesz wina, poznajesz smaki, a do tego okolica jest piękna. Tamten wyjazd sprawił, że zaczęliśmy w miarę znać się na włoskich winach. Odwiedziliśmy wtedy ponad 10 winnic, w kilku regionach Włoch, w każdej dostaliśmy nową porcję wiedzy i smaków. W zapakowanym po brzegi Civicu udało nam się znaleźć miejsce na 60 butelek wina, do dzisiaj nie wiem jakim cudem. Później w zaciszu domowym wspominaliśmy dzięki nim Włochy.

Dzisiaj o winie wiem o wiele więcej niż wiedziałem tego wieczora w Weronie. Wchodząc do sklepu i patrząc na włoskie wina wiem co kupuję i dlaczego to robię. Patrząc na półkę widzę niekiedy wnętrza winnic skąd butelka pochodzi, przypominam sobie ich zwiedzanie. I to jest fajne. To mnie umacnia w tym, że warto podróżować, że niesie to za sobą cel, którym jest bycie bardziej świadomym. Wierzę, że podróż popycha Cię w miejsca świadomości, do których w innej sytuacji nie wchodzisz. Nieważne czy mowa o winie czy innym temacie.

Wino piliśmy wcześniej. Nie zaczęliśmy go pić trzy lata temu. Było to picie świadome mniej lub bardziej. Uczyliśmy się smaków, powoli, słuchaliśmy co mówią do nas w sklepach, konfrontowaliśmy to później ze smakiem doświadczonym w domu. Krok po kroku poszerzaliśmy wiedzę, na wyjazdach próbowaliśmy lokalnych win, zamawialiśmy je w restauracjach, kupowaliśmy w sklepach. Systematycznie wino wypierało nam inne alkohole z naszego menu. Werona spowodowała spory przełom. W jeden wyjazd zebraliśmy tyle wiedzy ile nie zdobylibyśmy w żaden inny sposób.

Dzisiaj coraz częściej gdy planujemy wyjazd to rozważamy noclegi w winnicach. Raz jest przyjemnie, dwa ładnie, a trzy smacznie. Poniżej zebrałem kilka argumentów za enoturystyką, choć wierzę, że nie są one potrzebne. Do tego moim zdaniem nie trzeba przekonywać.

DSCF4568

Dlaczego warto podróżować po winnicach?

Przedłużenie podróży

Siedzisz kilka tygodni po wyjeździe wieczorem w mieszkaniu i sięgasz po butelkę wina, którą przywiozłeś z winnicy, która jest gdzieś tam daleko na świecie. Przypominasz sobie miejsce, zapach, atmosferę, a wszystko to poprzez smak. Smak dobrze koduje się w głowie, przywołuje Ci obrazy, to inna forma pamięci niż tradycyjna. Razem z Ag lubimy mieć w domu wina ze zwiedzonych regionów świata, z każdej wycieczki przywozimy wino. Nie zawsze bezpośrednio z winnicy, czasami kupujemy po prostu na lotnisku. Oczywiście na ogół staramy się inaczej, ale nie zawsze jest szansa aby podjechać do producenta. To nie jest ważne, ważne, że przedłużamy podróż. Kilka łyków i znów widzimy np. Jezioro Garda i winnice na wzgórzu nad nim.

Oszczędność

Wiadomo, w winnicy, u producenta jest taniej, najtaniej. Wino, które u nas w sklepie kosztuje 100 PLN na ogół kupowaliśmy za około 8-10€, ponad dwukrotnie taniej. Dzięki temu mogłem sobie pozwolić na zakup win takich jak amarone, które w polskich sklepie kosztują kilkaset złotych. Tyle, że ja płaciłem sto parę.

Piękno winnic

Kolejnym atutem enoturstyki jest okolica winnic, a ta jest po prostu piękna. Jest zielono, na ogół otacza Cię słońce i wzgórza. Sama winnica to zadbane miejsce, często z ogrodem, starą zabudową. Czujesz się jak w raju, jak w swoistej krainie czarów, jak wiele lat wcześniej, bo winnica to czas, który się zatrzymuje, a będąc w niej również ty razem z nim. Pamiętajmy o jednym, wiele winnic oferuje możliwość noclegu na swoim terenie. Nocujesz więc w super atrakcyjnych warunkach, wśród natury i do tego masz dostęp do dobrej jakości wina w bardzo atrakcyjnej cenie, często oprócz wina masz też lokalną oliwę. Wszystko się spina. Mam wrażenie, że traktują Cię tak jak powinni, jak sybarytę i chcą Ci po prostu dogodzić. Mam same dobre wspomnienia z takich pobytów.

Edukacja

Jeżeli chcesz się dowiedzieć czegoś o winie to tylko tam gdzie jest produkowane. Dostaniesz wszystko podane w przystępny sposób, a przy okazji będziesz mógł współuczestniczyć w produkcji. Proste, oczywiste i chyba na początku najważniejsze.

DSCF4579

Wyjazd do RPA

Do RPA poleciałem ze Stanisławem z powodu wina. Pojechaliśmy na zaproszenie właściciela winnicy, nocowaliśmy na jej terenie, mogliśmy poznać afrykańską szkołę wina od kuchni. To pierwszy raz, gdy wino spowodowało mi wycieczkę, było głównym motorem wyjazdu, notabene niezwykle udanego. Zdjęcia, które są w tym wpisie pochodzą stamtąd. Z winnicy De Grendel, z obrzeży Kapsztadu. Mieliśmy okazję tam mieszkać, zobaczyć pracę od środka, samemu popróbować i do edukować się. To była tylko chwila, to spotkanie i zwiedzanie. Tam spaliśmy, oddychaliśmy winnicą, patrzyliśmy na rytm pracy, na poranne przyjścia pracowników. Wino towarzyszyło nam codziennie. I tym jest dla mnie właśnie enoturystyka, częścią podróży, celem, budowaniem świadomości.

DSCF4550DSCF4569DSCF4547DSCF4552-2DSCF4590