Dwuczęściowy strój: Z Wisły do Bratysławy

Powinienem był zacząć od hymnów pochwalnych na cześć życia i tego jaki cud piękna jest w każdej jego cząsteczce. Jednak nie zacznę tak, gdyż byłoby to tendencyjne i mało odkrywcze w moich ustach. Choć fakt faktem powinienem był. Niech zostanie więc wzmianka na wstępie o tym przemyśleniu.

Och, dzisiejszy dzień był dwuczęściowy, niemal jak kobiecy strój na plażę. Zresztą obie części kryły w sobie niesamowite piękności! A zaczęło się tak. Po poranku, pierwszych znajomościach z podróży, wyruszyliśmy. Jako, że Wisła i nie było nic o Małyszu to czas to nadrobić, więc skocznia. Potem Czarne, Istebne i wyjazd do Bratysławy.

W tym momencie czas odszczekać kilka słów o Wiśle. A więc im dalej na południe tym piękniej. I wille, i widoki, czasem skocznia, a czasem pałac prezydencki. Podsumowując: ciekawie.

 

Tekst pozyskany z archiwalnej wersji strony bezzadecia.pl – Napisany przez autora bloga.

Dodaj komentarz