IMG_0301
Chcę tych miejsc, powyginanych obiektywem kształtów. Chcę nowych obrazów, historii, po to by na nowo odkryć kolejną cząstkę siebie.  Łaknę życia pełną parą, zmarzniętych wdechów i wydechów lub odwrotnie, ośmielających upałów i kurzu ulic. Parafrazując Badera mogę napisać, że znowu obudził się we mnie pies i chcę mi się wałęsać, tropić miejsca i ludzi.

Styczeń był miesiącem zastoju. Zatopiony we własnym mieszkaniu wertowałem strony książek, ewentualne wyjście oznaczało eksploracje warszawskich knajpek, próbowanie nowych smaków. I kilka kulinarnych wspomnień wyrosło. Ale.. To nie to samo co szybkie pakowanie, lektura pod wyjazd, to nie to samo co pokonywanie setek kilometrów by odkryć nowe miejsce.

A więc, aby zoptymalizowaćwyjazdy (och! co za słowo! Marku, ekonomia się odzywa!) założyłem kalendarz. To chyba pierwszy raz, gdy coś takiego mi się zdarza. Pozaznaczałem możliwe daty wyjazdu i zabrałem się do roboty! Niestety, dni nie da się rozmnożyć, dlatego odbędę niewiele podróży. Jednak niewiele jest to zawsze więcej niż nic.

Dochodząc do sedna. W lutym był jeden weekend z możliwością wyjazdu. Ten za tydzień. W piątek wsiadamy w auto i jedziemy do Sokołowa Podlaskiego. Tam czeka mnie wizyta w miejscu dla mnie szczególnym, u Jana. O Janie mógłbym napisać książkę, o jego anegdotach drugą. Jest to wyjątkowy człowiek obdarzony niecodziennymi umiejętnościami. Blisko mu do wróżbity lub energoterapeuty, jak dla mnie, najbardziej pasuje tu określenie – szaman. Osoby kochające się w lekturze Terzaniego czy Badera swoje wyczytają. Ja zaś po raz kolejny odbędę mentalną podróż wykraczającą poza granicę rozumu. Następnego dnia, w sobotę z samego rana odbędziemy z Ag podróż w czasie. Cofniemy się o ponad 100 lat i w szczególnych apartamentach w Białowieży przeniesiemy się w rok 1905. Naszym pokojem będzie wagon podróżny, a tak naprawdę salonka, jaką do Białowieży przyjeżdżał Car Mikołaj II na polowania.

Nie mogę się już doczekać. Ten pies we mnie odzywa się coraz mocniej. Coraz trudniej jest mi siedzieć w jednym miejscu. Na szczęście już tylko tydzień J

Budapeszt podczas kawy