Białystok spontanicznie

Otworzyłem oczy, w drzwiach stoi Ag – Pada – mówi – jest pochmurno, brzydko i pewnie nienajcieplej – moja żona kontynuuje podsumowanie porannej pogody. Po chwili snuje plany na sobotę z siostrą. Faktycznie, nie ma dziś pogody – pomyślałem – trzeba coś z tym zrobić. Ag proponuje mi weekend  w stylu sam ze sobą, wolny weekend. Z jednej strony pomysł dobry, bo miałem zrobić podsumowanie ostatniego wypadu. Z drugiej, tak samemu w weekend? Nie ma szans. Otworzyłem aplikację z mapą pogody i sprawdzam, gdzie pogoda dziś jest. Patrzę – Białystok. Pakujemy się – mówię – dzwoń po siostrę.

W ten sposób, spontanicznie, powstał pomysł na wyjazd do Białegostoku, miasta, w którym nie byłem 20 lat. Ze swojej pierwszej i zarazem ostatniej wizyty w tym mieście nie zapamiętałem za wiele, a to co utkwiło w pamięci nie było niczym szczególnym. Traf chciał, że w tygodniu poprzedzającym spontaniczny wyjazd, odbyłem rozmowę ze znajomymi na ciekawy temat – gdzie w odległości 200km od Warszawy warto pojechać? Jedną z silnych rekomendacji była właśnie stolica Podlasia. Wszystko się więc składało..

Wizyta nie mogła być długa, ponieważ wieczorem mieliśmy jeszcze sporą imprezę, nie umniejsza to jednak w żaden sposób wrażeniom jakie wywołała. Białostocki rynek wraz z ratuszem sprawia miłe wrażenie – panuje tam powolny, małomiasteczkowy klimat sielanki, ludzie wylegują się na ławkach, siedzą w ogródkach piwnych i chętnie korzystają z uroków soboty. Architektura też koi nas spokojem, skromnym podejściem, bez zbędnego patosu. Tak wygląda najbliższe otoczenie ratusza oraz deptak. W niedalekiej od nich odległości znajduje się zespół pałacowy, który prezentuje miasto w bardziej zachodni sposób. Pałac Branickich, bo nim mowa, nazywany jest Wersalem Podlaskim i nie bez powodu. Jest to przepiękna rezydencja, u której podstaw można wyczuć wpływy francuskie, szczególnie patrząc na ogród wypełniony licznymi rzeźbami. Całość prezentuje się okazale, wyrasta ponad lokalny spokój, pokazuje aspiracje miasta (które istniały już 300 lat temu i które istnieją tu także dzisiaj) i dodaje wiele blasku stolicy Podlasia. Miejsce szczególne, nie tylko na lokalnej mapie, ale również na mapie Polski.

Cała wizyta trwała kilka godzin, zjedliśmy obiad i dalej, w powrotną drogę. Sobota spędzona w Białymstoku to jednak coś więcej niż kilka godzin w mieście, to wiele chwil z zielenią miejską, ze swobodą, wolnością i niesamowitym urokiem. To co urzekło mnie przede wszystkim to spokój i brak pozowania, czyli cechy których brakuje Warszawie. Lubię miejsce, w którym żyję, jednak czasami dobrze jest wsiąść w samochód i poczuć spokojny oddech 200 kilometrów dalej.

 

Tekst pozyskany z archiwalnej wersji strony bezzadecia.pl – Napisany przez autora bloga.

Dodaj komentarz