Wstać, nabrać w garść wody, oblać twarz, spojrzeć w lustro, umyć zęby, uśmiechnąć się.

Albo inaczej.

Słyszeć płacz, wstać, przejść do pokoju obok, podnieść dziecko, przewinąć dziecko, zanieść dziecko kobiecie, położyć się.

Albo inaczej.

Przeczekać.

Albo inaczej.

Wstać, wyjrzeć przez okno, przeciągnąć się, zrobić sobie kawę, usiąść z gazetą w ręku, obudzić się.

 

Jest wieczór, w sumie noc. I pewnie jeden z tych scenariuszy mnie dziś spotka. Choć stawiam na ostatni, jutro szykuje się piękny dzień!