Wychodząc naprzeciw pytaniom, które pojawiają się w mailach postanowiłem podzielić się tym co pomaga mi w podróży. Na początek aplikacje na telefon. Jestem osobą, która ma już z przodu trójkę, więc może nie ze wszystkim jestem na czasie. Telefon jest dla mnie ważnym urządzeniem, przedmiotem od którego się całkowicie uzależniłem, ale korzystam również z wiedzy czerpanej w tradycyjny sposób.

Nie przedłużając. Powyżej zdjęcie. Zdjęcie przedmiotów, które w mojej podróży się przewijają. Zdjęcie, które w poradach również będzie się przewijać, bo jest dobrym punktem wyjścia. Na zdjęciu są również telefony. Tak się porobiło, że to już nie jest jeden telefon i w podróż jadę na ogół z dwoma. Taką mamy rzeczywistość, że urządzenia się nam mnożą, tak jest w przypadku tych telefonów, używanych w odmiennych celach. Jeżeli chodzi o aplikacje to od dwóch tygodni myślałem jakie mógłbym tu podać, z jakich faktycznie korzystam, a jakie byłyby niepotrzebnym pozowaniem. Koniec końców wyszło, że w rzeczywistości korzystam tylko z pięciu. To i jak jest dużo, bo generalnie wielu aplikacji nie mam zainstalowanych na telefonach. A więc po kolei.

  1. Google Maps

Google ma tę fantastyczną umiejętność, że potrafi stworzyć coś co staje się nieodłączną częścią życia. Tak najpierw było z wyszukiwarką, tak jest teraz z ich mapami. Czym jest Google Maps chyba nie trzeba pisać, wiadomo, doskonałą mapą. Dodatkowo poprawili nawigację, więc Google Mapy są w podróży całkowicie niezastąpione. Korzystam w Polsce i poza nią. Czasami aby odnaleźć hotel, czasami aby odnaleźć wypatrzoną knajpkę, albo miejsce, które gdzieś odkryliśmy. Pomaga dojechać na lotnisko, na plażę. Pozwala dobrać środek transportu. Googlu jesteś niezastąpiony. Dodatkowo przed wyjazdem często przy wyborze hotelu chodzę sobie w Google Maps ulicami miasta, ale to już na ogół na komputerze. Aplikacja jest w tej chwili na tyle dobra, że w Polsce odstawiłem w aucie całkowicie GPS i przerzuciłem się na ich mapę. Jeżeli jeżdżę autem po Europie to jednak nadal ze względu na koszty używam GPS. Podsumowując: Google Maps to aplikacja całkowicie niezastąpiona.

Google Maps

  1. Trip Advisor

Tak jak niedawno pisałem, dla nas podróż to również jedzenie, a jak jedzenie, szczególnie poza granicami naszego kraju to w ruch idzie Trip Advisor i poszukiwanie dobrego miejsca w pobliżu. Dzięki tej aplikacji wiele razy przeżyliśmy kulinarną przygodę. Niestety w Polsce niby jest, ale wielokrotnie się na niej przejechaliśmy. Jeżdżąc po Włoszech, Austrii, Hiszpanii, Słowenii, Grecji i kilku innych krajach Europy prowadziła nas zawsze do celu, do smacznego posiłku, który nie był wyprawą na drugi koniec miasta. Po Polsce nie sprawdza się, zdarzyło się nam tyle zawodów, że mogę to napisać z pełną odpowiedzialnością (najlepiej wejść w swoje miasto i zobaczyć czy faktycznie poleca to co powinien polecać). Po Polsce ostatnio korzystamy z papierowego wydania Gault & Milau, albo elektronicznie: Trip Advisor + posiłkowanie się siecią. Na Zachodzie wierzymy mu niemal bezgranicznie. W Trip Advisor możesz poznać również lokalne atrakcje turystyczne, ale na ogół niewiele tam ciekawego. Możesz również znaleźć hotel, ale tak się złożyło, że nigdy tam nie szukaliśmy. Używamy głównie mobilnie, bardzo rzadko na laptopie. Zdecydowanie polecamy. Jeżeli jesteśmy już przy jedzeniu to osobiście po Polsce nie używam też Gastronautów, również nie można traktować miarodajnie wyników tego serwisu, często znajdziesz tam tanie miejsca, a niekoniecznie te z najwyższej półki w danym mieście (najwyższa półka wcale nie oznacza najdroższej).

Jeszcze z ważnych informacji. Możesz do offline’u ściągnąć sobie dane miasto, dzięki czemu bezkosztowo korzystasz z aplikacji po wyjściu z wifi restauracyjnego czy hotelowego. Dodatkowo w podróży się przyzwyczailiśmy, że jeżeli chodzimy sobie po mieście i na drzwiach restauracji jest plakietka Trip Advisora to prawdopodobnie jest smacznie. W większości przypadków się sprawdziło.

Trip Advisor

  1. VSCO cam

Jeżeli robię zdjęcia dla siebie, na Facebooka czy Instagram to w większości wypadków przechodzą one przez VSCO. Ilość możliwych filtrów, bogaty ich wybór w sklepie (pomimo nazwy sklep sporo tam darmowych filtrów) powoduje, że po prostu uwielbiam po zrobieniu zdjęcia wejść do VSCO i obrobić w minutę zdjęcie. Na ogół robię to jak usiądziemy coś zjeść ,przez co Ag chce mnie zamordować, bo to nie czas na zabawę w telefonie. Ale co ja poradzę jak ja czasami po prostu muszę?!?

VSCO

(zdjęcie z: http://verveandvice.net/)

  1. Booking.com

Jak rezerwuję hotel to na ogół tutaj. Ja wiem, że modnie jest robić to w AirBnb. Spoko, niech służy innym. Ja się przyzwyczaiłem do Bookinga, jestem w tym ich programie Genius i mam 10% zniżki na rezerwację. To też spoko. Ale korzystam, bo lubię, bo oceny i komentarze są wiarygodne, bo wiem ile pokój ma metrów i wiem, że zdjęcia pokazują prawdę. I nie jest wcale drogo, i nie jest tylko tak, że są tam same hotele, bo jest spory przegląd mieszkań. Rezerwowałem tam nocleg dziesiąt razy, jak skończę ten tekst zarezerwuję po raz kolejny. Robię to mobilnie i na laptopie. W podróży na ogół na smartfonie, dotyczy to na ogół spontanicznie wymyślonego następnego wyjazdu. Bo w podróży łatwo wpaść na pomysł nowej podróżniczej przygody. I Booking w tym pomaga.

booking

  1. Like a local

To jest aplikacja, którą poznaliśmy niedawno, przy okazji odwiedzin Tallinna. Okazało się, że ŻADEN przewodnik papierowy czy internetowy nie dał nam tyle ile ta aplikacja. O co chodzi? Ano o to, że miejsca polecane w aplikacji polecają lokalsi, polecają miejsca (atrakcje turystyczne, miejscówki, kluby, knajpki) do których chodzą sami, do których zapraszają swoich gości, którzy ich odwiedzają. Ta aplikacja to prawie tyle ile mieć znajomego w mieście, do którego przyjeżdżasz! Ściągasz sobie do offline’u całe miasto i nagle okazuje się, że jest tu tyle miejscówek, tyle fantastycznych miejscówek, o którym nie pisał żaden przewodnik! Wybierasz to co Cię interesuje i zwiedzasz. Dla nas odkrycie roku 2014, będziemy dalej testować w następnych miastach, ale już teraz mogę powiedzieć, że jeżeli Tallinn to tylko z Like a local. Poważnie.

Jedyne zagrożenie jest takie, że jest dobra tylko Tallinna (pochodzi z Estonii). Jeśli jest tak to dam znać. Niedługo planujemy ponownie zwiedzić miasto z jej pomocą.

Like a local

Dlaczego tylko 5 aplikacji?

Pewnie stwierdzisz, że mało. Ja sam po napisaniu tekstu wygooglowałem czy ktoś temat opisywał (wiadomo, że tak). I tak odnalazłem 33,18 itd. aplikacji, przydatnych w podróży. Serio? Używasz 18 aplikacji zwiedzając miasto? No ja nie. Nie podaję tu aplikacji socialowych, bo z nich korzystamy wszędzie, a nie głównie na wycieczce. Pomimo, że ja używam np. Instagrama głównie na wyjazdach. Nie opisuję aplikacji pogodowych, bo raz, na ogół ją googluję (tak, wiem retro style) albo korzystam z dowolnej aplikacji pogodowej, którą mam pod ręką. Nie widzę wielkiej różnicy. Poza tym to tylko pogoda, nie mam na nią wpływu. I tak rano wyjdę zwiedzać.

Jak widzisz na tytułowym zdjęciu, w podróż biorę ze sobą książkę, na ogół taką, która pomaga mi wczuć się w miejsce, które odwiedzam. Lubię wziąć książkę podróżnika, poczytać o tym co on widział, co on czuł będąc w tym miejscu. Lubię to konfrontować ze swoimi wrażeniami. Oprócz książki odpowiadającej za klimat biorę również papierowy przewodnik. Korzystam niewiele lecz pomaga mi się odnaleźć w standardowych, powszechnych atrakcjach turystycznych. Nie zawsze mam ten komfort, że jestem w 100% przygotowany do wyjazdu, często edukuję się w samolocie, pociągu lub pokoju hotelowym. Niestety, jak się ma czasochłonną pracę, dwójkę dzieci i prowadzi bloga to o czas jest ciężko.

I na tym chciałbym skończyć. Życzę Ci wielu dobrych podróży!