Początek roku to dobry moment aby wrócić do pisania po 4 miesiącach przerwy. Pozwala zacząć od podsumowania tego co się wydarzyło w zeszłym, wytłumaczenia braku wpisów i zaplanowania nowych treści w roku następnym. Dwa tygodnie temu stwierdziłem, że tak zrobię. Rozpocznę nowy rok nowym wpisem. Dziesiątego stycznia siadłem i zacząłem pisać poniższy tekst.

2015

2015 z perspektywy bloga wyglądał na bardzo dobry rok dla nas. Masa wyjazdów, masa totalna, nie zliczałem ilości wycieczek z tego roku, ale jestem pewny, że był to rok rekordowy. Dla przykładu od początku maja do końca września nie mieliśmy weekendu w Warszawie. Każdy weekend to wyjazd, czasami na 2 dni, czasami na 5, na tydzień, na 3 tygodnie. Pamiętam, że jak na początku października nagle zostaliśmy na weekend w mieszkaniu to zdziwiliśmy się, że można tak po prostu siąść na kanapie i nic nie robić. Zapomnieliśmy o tym! Cały czas byliśmy gdzieś, cały czas pędziliśmy za czymś. Nasza ciekawość była niewyczerpana. Później okazało się, że ta intensywność nas mocno zmęczyła. Do tego intensywność w pracy. Dzieci. I nastąpiła przerwa. Od września.

2015 z perspektywy mojej i Ag to był rok trudny. Najtrudniejszy od kiedy jesteśmy razem. Czytelnik bloga tego nie widzi, bo nie lubię pisać o rzeczach smutnych. Nasz świat jest zawsze piękny, nawet jak są rysy, to one ładnie rzeźbią życie. Po prostu to szron z okna. Piękno. Ok., ale to nie był tylko szron. Choroby dzieci, rodziców, szpital, zabiegi, decyzje związane z karierą, de facto pozytywne, ale wprowadzające zamęt i wiele wiele innych stresujących sytuacji. Do tego bardzo mało czasu na bardzo dużo zadań jakie sobie w życiu wyznaczyliśmy. Ponadto praca zawodowa, bardzo jej było dużo w drugiej połowie roku. 2015 to był rok trudny, ale to nie znaczy, że zły. Po prostu nagle obok blasków pojawiły się sytuację, które spowodowały stres. Całe szczęście (a szczęście to nasz nieodłączny partner) zawsze kończyły się dobrze.

2016

I tak wchodzimy w 2016. Z pewną dozą pokory, ale optymistycznie patrząc na przyszłość. Dzieci nam się rozwijają, kiełkują nam nowe, świeże pomysły na dalsze życie, planujemy rok używając kolorowych kredek i pustych, dużych kartek. Powinno być dobrze. Ja postanowiłem wrócić do blogowania. Wiadomo po takiej przerwie większość czytelników odeszła, zamiast tekstów czytanych przez 1000 osób, będą takie czytane przez 100, ale nie przeszkadza mi to. Wierzę, że jeżeli w skali roku jakakolwiek tutaj aktywność przyniesie korzyść choć jednej osobie to znaczy, że warto to pisać. Poza tym ona przynosi korzyść mnie. A to już dużo.

To blog nauczył mnie robienia zdjęć, to on spowodował, że podróżuję więcej (pewnie podwoił ilość wyjazdów). Chcę aby nadal działał na mnie mobilizująco. To jeden z powodów powrotu. W czasie przerwy byłem w wielu miejscach Europy. Przez przerwę żadne zdjęcie nie zostało obrobione. Teraz dopiero do tego siadłem. Co gorsze, im dłużej przerwa trwała tym rzadziej zabierałem na wyjazdy aparaty. Prawie przestałem dokumentować życie! A przecież na starość ma to mi pozwolić pamiętać. Mam wrażenie, że dobrze jest mieć wtedy pod ręką taki fotopamiętnik i móc podróżować po przeszłości. Oczywiście nadal planuję wtedy podróżować po teraźniejszości.

2016. Czy mam jakieś cele?

Tak, jeżeli chodzi o blog to nie będą tak ambitne jak były rok temu. Chcę po prostu pisać. Nie tylko wspomnienia podróży, bo teraz widzę jak źle działają na mnie zdjęcia znajomych, którzy wyjechali, a gdy ja sobie grudzień zrobiłem wolny od wyjazdów (to jest uzależnienie :P ) Na NatGeo widziałem badania, że ludzie bez Facebooka są szczęśliwsi, zacząłem rozumieć dlaczego :)

Będę jeździć w 2016 mniej. Trochę z powodów zamieszania w budżecie domowym, trochę z powodu rozkręcania biznesu przez Ag i w związku z tym z powodu koniecznej dyspozycyjności, a trochę z powodu chęci innego doboru wyjazdów niż do tej pory.

Będzie więcej Instagrama, bo szczerze mówiąc Instagram mi się podoba. Dla osób lubiących zdjęcia to najlepsze miejsce do publikacji i oglądania prac innych osób. Trafia we mnie w 100%. Już tam jestem: (Nick: bez_zadecia) i zamierzam być częściej.

Bardzo bym chciał napisać reportaż. Od dawna jest to mój ulubiony gatunek literacki. Od małego chciałem być dziennikarzem i wiem, że w swoich planach byłem odmienny od rówieśników. Zawirowania życiowe sprawiły, że zajmuję się czymś innym choć równie ciekawym. Nigdy jednak nie porzuciłem planów aby coś w kierunku dziennikarskim w życiu zrobić. Jako, że mam bloga to mam gdzie to opublikować. Mam nadzieję, że znajdę w sobie odwagę i to napiszę, że odważę się i podejdę do kogoś o kim chciałbym pisać i to po prostu zacznę.

Nie będę się bał pisać swoich przemyśleń. W tym roku skończę 32 lata. Mam udane życie. Nie będę mędrkował, bo nie lubię tego typu „internetowych mędrców”, ale nie będę unikał swojego zdania. Im dłużej śledzę Internet tym dobitniej dostrzegam, że potrzeba w nim sensownych treści.

Dokończę relację z wyjazdu na południe Włoch. Wiadomo, tak się złożyło, że ją przerwałem. No ale trzeba ją wreszcie skończyć. To plan na najbliższy czas :)

To tyle.

Trzymajcie kciuki za 2016. Życzę Wam fajnych planów i ich pomyślnego realizowania. Trzymajcie też kciuki za bloga, za nas. Oby to był dobry rok dla nas wszystkich. Oby spotykało nas jak najwięcej pozytywnych rzeczy!